niedziela, 22 grudnia 2019

MILION MILIARDÓW ŚWIĘTYCH MIKOŁAJÓW | HIROKO MOTAI, MARIKA MAIJALA

MILION MILIARDÓW ŚWIĘTYCH MIKOŁAJÓW | HIROKO MOTAI, MARIKA MAIJALA

Dawno temu na świecie było bardzo mało dzieci i jeden Mikołaj, który w jedną noc potrafił obdarować je wszystkie przygotowanymi upominkami. Jednak dzieci z roku na rok przybywało. Jak radził sobie z tym Mikołaj? Jakim cudem jeden Mikołaj dał radę obdarować wszystkie dzieci na świecie i to w jedną noc?

Mój instagram

Z odpowiedzią na to trudne pytanie przychodzi wydawnictwo Dwie Siostry, które w nasze ręce i w rączki naszych dzieci przekazuje przecudowną książeczkę „Milion miliardów świętych Mikołajów” autorstwa Hiroko Motai oraz Mariki Maijala. Jest to historia idealna, na ten grudniowy czas, choć za oknem nie widać ani grama śniegu. Krótka, treściwa i niecodzienna opowieść wszystkim ciekawskim dzieciom i niedowiarkom pokazuje, w jaki sposób jeden Mikołaj daje radę obdarować miliony, a nawet miliardy dzieci na całym świecie. Rodzice, którzy będą czytać tę książeczkę swoim dzieciom, tak jak ja pewnie stwierdzą, że jest to całkiem logiczne i sensowne wytłumaczenie.

„Milion miliardów świętych Mikołajów” to bardzo ciepła, krótka, pozytywna historyjka, opatrzona nietuzinkowymi ilustracjami, ucieleśniającymi dziecięcą swobodę. Świetnie sprawdzi się jako książka na wieczorne czytanie czy prezent pod choinkę! Niejednemu dziecku rozweseli bezśnieżne święta!

czwartek, 19 grudnia 2019

MATKI I CÓRKI | AŁBENA GRABOWSKA

MATKI I CÓRKI | AŁBENA GRABOWSKA
Ałbena Grabowska to autorka, którą znam od dawna, chociażby z powieści „Ostatnia chowa klucz” czy „Lady M.” Względem jej powieści odczuwam ogromną sympatię, każda z nich była bardzo wciągająca, głęboka, doskonale przemyślana. Dlatego też długo nie wahałam się przed sięgnięciem po jej najnowszą powieść.

Mój instagram

„Matki i córki” to opowieść o czterech pokoleniach kobiet. Poznajemy tutaj prababkę Marię, która podążyła za swoim mężem na Sybir, babkę Sabinę, znaną skrzypaczkę, która podczas II wojny światowej wylądowała w obozie koncentracyjnym Ravensbruck, matkę, która utraciła swojego ukochanego i postanowiła samotnie wychować dziecko w trudnych PRL - owskich czasach. Ostatnią z pokolenia jest Lila, napiętnowana tajemnicami, żyjąca z przekonaniem, że jej rodzina jest przeklęta. Ma do tego pewne podstawy. Jedną z nich jest totalny brak mężczyzn w ich domu, drugą – mnóstwo sekretów, brak opowieści, przemilczenie pytań zadawanych odkąd Lila umiała sformułować swoje myśli.

„Matki i córki” to kolejna głęboka powieść Ałbeny Grabowskiej. Autorka w jednej książce ukryła cztery przesączone bólem, łzami, kłamstwami, przeinaczeniami, niedopowiedzeniami, niesprawiedliwością, tajemnicami historie czterech kobiet, które nie tylko przechodziły przez ogromne trudności w swoim życiu, ale również w najmniej oczekiwanym momencie musiały zmierzyć się z najważniejszą kobiecą misją – macierzyństwem. Historie przedstawione w książce są niezwykle głębokie, porywają czytelnika, ściskają za serce i nie chcą wypuścić. Co więcej – zostały napisane w bardzo wciągający sposób przez co bardzo trudno było mi oderwać się od tej książki.
Najnowszy tytuł Ałbeny Grabowskiej to fantastyczna, choć niezwykle smutna i gorzka lektura, podczas której mogą Wam płynąć łzy. Ze szczerego serca ją Wam polecam, ponieważ uważam, że jest to jedna z bardziej wartościowych powieści tego roku!

wtorek, 17 grudnia 2019

TO ZALEŻY | BERNARD DUISIT, JANIK COAT

TO ZALEŻY | BERNARD DUISIT, JANIK COAT

Jak się przekonaliście w recenzji sprzed kilku dni, pop – upy to świetna forma rozrywki dla najmłodszych. Jednym z wydawnictw, dzięki którym możemy cieszyć się takimi książeczkami jest wydawnictwo Dwie Siostry. Seria pop – upów, która wyszła spod ich skrzydeł, jest niezwykle bogata, ciesząca oko i pouczająca. Dzisiaj z chęcią Wam opowiem kilka słów o tytule „To zależy”.

Mój instagram

Pop – up „To zależy” to arcyciekawe podejście do tematu ubierania się. Dla dzieci jest to bardzo ważny aspekt w życiu, niejednokrotnie buntują się przeciw wielu warstwom zakładanym w zimie, nie rozumieją, dlaczego w czasie deszczu powinny nosić płaszcz przeciwdeszczowy, a w zimie czapkę czy rękawice. Czasem nie widzą różnicy w pogodzie, kiedy dorastają uczą się, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Pomocnym w tej nauce może się okazać właśnie tytuł „To zależy.

Głównymi bohaterami tej książeczki są zwierzątka, które stają przed pytaniem, w co się ubiorą. Każda odpowiedź na to pytanie rozpoczyna się od „To zależy..” I zwierzątka podają powody, od których może zależeć ich obecny ubiór, a obrazki ukazują dwa warianty odzieży, jaką mają na sobie. Oczywiście, nie wszystko zależy tylko od pogody. Bohaterowie biorą również pod uwagę swój humor, to, co będą robić w danej chwili, itp.


„To zależy” to bardzo pouczający, kolorowy, niezwykle miły i arcyciekawy pop – up, który śmiało można serwować już 3 latkom, rozpoczynającym swoją przygodę z wybieraniem strojów, decydowaniem o sobie, poznawaniem powodów, dla których coś dzieje się w ten czy inny sposób. Takie książeczki to świetna inwestycja w naukę dziecka, szansa na to, że dziecko nas szybciej zrozumie, albo chociaż spojrzy na uwagi rodzica przychylniejszym okiem, a także pewna ochrona przed buntem. Z czystym sercem polecam, dla mnie to była świetna zabawa, dla córki również, choć zanim zacznie w 100% rozumieć, co dzieje się w książeczce, to myślę, że trochę czasu jeszcze minie.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

SKAZANY NA ZŁO | ADRIAN BEDNAREK

SKAZANY NA ZŁO | ADRIAN BEDNAREK

„Skazany na zło” to druga powieść Adriana Bednarka, którą miałam okazję przeczytać. Po świetnym „Pasażerze na gapę” stwierdziłam, że chcę zobaczyć, co dalej proponuje autor czytelnikowi, czy to aby nie jednorazowy zachwyt.

Mój instagram

Wiktor ma kochającą żonę, dom na kredyt, który powoli spłaca, prowadzi niecodzienny biznes z najlepszym kumplem i ma problem z nadużywaniem alkoholu. Pech chce, że znajduje go chętna dziewczyna, z którą idzie do łóżka. Kilka randek później dziewczyna umiera w niewyjaśnionych okolicznościach, Wiktor staje przed dylematem, co zrobić z jej ciałem, a całe zajście zostaje uwiecznione przez psychopatycznego Reżysera. I tutaj zaczyna się ostra jazda…

Wiktor to bardzo ciekawy bohater. Z jednej strony ma wszystko, z drugiej pakuje się w bezsensowny romans, który niszczy mu życie. Musi przekroczyć własne granice, z jednej strony łamie go strach, z drugiej nie brak mu odwagi i determinacji, doskonale planuje swoje działania, podobnie jak Reżyser. Powieść pokazuje, jak jedna zła decyzja może wpłynąć na względnie dobrego człowieka i zamienić go w totalnie złą istotę. „Skazany na zło” jest świetnie skonstruowanym thrillerem, w którym nie brakuje ciekawych bohaterów, akcji, dobrze przemyślanej fabuły, dreszczyku emocji i tego wyczekiwania, ciekawości, chęci rozszyfrowania całej historii, które popychają czytelnika do przewracania strony za stroną. A na końcu? Już raz się przekonałam, że Adrian Bednarek doskonale wyprowadza czytelnika w pole, a dzięki lekturze „Skazanego…” przekonałam się o tym powtórnie! Jednak samo czytanie nie wciągnęło mnie tak, jak przypadku „Pasażera…”. Nie jest to wina książki, a raczej moja. Odkładanie książki co minutę i wracanie do niej po jakimś czasie nie jest wcale dobre dla historii i zainteresowania czytelnika – życie!

Słowem podsumowania – gorąco polecam powieść „Skazany na zło” Adriana Bednarka! Na pewno będziecie się przy niej świetnie bawić!


czwartek, 5 grudnia 2019

JAK ZASYPIASZ? | OLIVIA COSNEAU & BERNARD DUISIT

JAK ZASYPIASZ? | OLIVIA COSNEAU & BERNARD DUISIT

Dzięki wydawnictwu Dwie Siostry na rynku ukazała się świetna seria pop-upów, w których jest mnóstwo pytań oraz odpowiedzi, idealnie zobrazowanych, manualnych, zachęcających maluchów do interakcji. Wraz z córką miałam okazję przyjrzeć się dwóm tytułom, mianowicie „Jak zasypiasz?” oraz „To zależy”.

Mój Instagram

„Jak zasypiasz?” to książeczka, w której głównymi bohaterami są różne zwierzątka, a najważniejszy pytaniem, które jest im zadawane, jest właśnie tytułowe „Jak zasypiasz?”. Poza odpowiedzią, dziecko dostaje możliwość poruszania zwierzątkami w taki sposób, aby urzeczywistnić dany sposób zasypiania. W tej przecudownej, bardzo kolorowej książeczce kotek zwija się w kłębek, kangur chowa się w torbie mamy, a nietoperze nakrywają się własnymi skrzydłami.


„Jak zasypiasz” to bardzo kolorowa, magiczna wręcz książeczka, która nie tylko uczy maluszka, ale również bawi. Bo które dziecko nie cieszy się, kiedy może coś wyciągnąć, pociągnąć, odchylić, złapać za coś, etc? Każda strona jest inna, na każdej czeka inne zwierzątko, inne ruchy, jakie musi wykonać dziecko. Dzięki tej niezwykłej pozycji maluch ma zajęcie na długi czas, uczy się, ogląda, chłonie kolory, poznaje zwierzątka, dowiaduje się ciekawych rzeczy i udoskonala swoje umiejętności manualne. Jest to doskonała propozycja na prezent urodzinowy, świąteczny czy mikołajkowy! Jednak pamiętajcie – nie kupujcie tego pop-upu dzieciom, które nie ukończyły 3 roku życia. Moja półtoraroczna córka rozumie, co się dzieje w środku, ćwiczy swoje umiejętności manualne, jednak wykonanie tej książki ze zbyt cienkiej tektury sprawia, że przy nieostrożnych ruchach materiał się łamie, wygina, nadrywa, przez co szybko można się z nią pożegnać.





poniedziałek, 2 grudnia 2019

HORYZONT | JAKUB MAŁECKI

HORYZONT | JAKUB MAŁECKI
Witajcie, kochani! Przychodzę dziś do Was z recenzją „Horyzontu” Jakuba Małeckiego. Uprzedzam, że jest to opinia pisana zaraz po przeczytaniu, pod wpływem ogromnych emocji, ale może właśnie takie są najlepsze?

„Horyzont” jest pierwszą powieścią autora, po jaką miałam okazję sięgnąć. Nieraz zastanawiałam się, jakie są książki tego pisarza, skoro ludzie tak bardzo je zachwalają, co w nich widzą, ale dopiero wygrana w konkursie @kryminalnatalerzu dała mi możliwość zapoznania się z twórczością Jakuba Małeckiego.

Na początku przyznam, że miałam już do czynienia z literaturą piękną, pisaną w podobnym stylu do Jakuba Małeckiego, ale zawsze bałam się je recenzować, gdyż nie wiedziałam, czy zrobię to dobrze. W tym przypadku też tego nie wiem, ale mam nadzieję, że podołam. Zresztą – nie chcę tej powieści rozkładać na części pierwsze, chcę Was do niej zachęcić. Tylko tyle i aż tyle.

Mój instagram
Przechodząc do samej powieści – „Horyzont” to historia dwójki bohaterów. Maniek i Zuza mieszkają w jednym bloku, drzwi w drzwi, na warszawskim Mokotowie. Maniek, czyli Mariusz Małecki, to emerytowany żołnierz, który powrócił z Afganistanu z ogromnym bagażem doświadczeń, żółwiem oraz zespołem stresu pourazowego. Obecnie próbuje napisać książkę o swoich przeżyciach, która ma podziałać na niego terapeutycznie, jednak mężczyzna nie może wydobyć z siebie ani jednego słowa. Zuza jest młodą kobietą, która straciła matkę i podejmuje próbę usamodzielnienia się. Czuwa nad chorą babcią, która coraz częściej oddala się myślami od rzeczywistości, a przy okazji próbuje odkryć rodzinną tajemnicę, na która natknęła się zupełnie niespodziewanie. Zuza i Maniek to dwie bardzo rożne osoby, nic ich nie powinno łączyć, a jednak scala ich więcej, niż nam się wydaje.

„Horyzont” złapał mnie za serce, rozkochał, w międzyczasie je ranił, żeby na koniec podeptać je ciężkimi, żołnierskimi buciorami w rytm mojego głośnego szlochu. To jedno zdanie powinno wystarczyć jako moja rekomendacja. Ale ja chcę Wam powiedzieć jeszcze coś. Ta książka jest cholernie dobra, ot co! Wiecie co przede wszystkim w niej znajdziecie? Emocje! Emocje wszelkiego rodzaju. Znajdziecie tu przede wszystkim smutek, strach, bezradność emerytowanego sapera, który nie potrafi pogodzić się z wieloma wydarzeniami ze swojego życia, który skrywa poważną, wstydliwą tajemnicę, którego po nocach dręczą koszmary. Jest tutaj mnóstwo przemyśleń, próba odszukania samego siebie, ułożenia sobie życia w nowym świecie, w którym nikt tak naprawdę nie zrozumie żołnierza wracającego z misji. W „Horyzoncie” przeczytacie o odkrywaniu rodzinnej tajemnicy, która może zaważyć na życiu młodej kobiety, o próbie samobójczej, o walce z własnymi demonami, o konsekwencjach nieprzemyślanych decyzji, o ratowaniu własnego życia, o podążaniu za miłością wbrew wszystkiemu. Znajdziecie tutaj to wszystko wraz z niewielką dozą humoru i zapewniam – będziecie płakać, tak samo jak ja płakałam, czytając kilka ostatnich rozdziałów.

Kochani, przedstawiam Wam „Horyzont” – książkę, która jest największym dylematem czytelnika, książkę, która jest tak dobra, że chciałoby się jak najszybciej poznać zakończenie i jednocześnie chciałoby się czytać ją jak najdłużej, książkę która skłania do przemyśleń i to nie byle jakich, książkę, która wyciska łzy! Kochani „Horyzont” to najlepsze książkę, jaką przeczytałam w tym roku!

Wpadajcie na www.czytampierwszy.pl !

czwartek, 28 listopada 2019

TRZYNASTY KSIĘŻYC. ŻNIWIARZ | PAULINA HENDEL

TRZYNASTY KSIĘŻYC. ŻNIWIARZ | PAULINA HENDEL

Trzecia część Żniwiarza – „Trzynasty księżyc” to pełna niespodzianek powieść, w której żniwiarze mają Pierwszego na tacy, jednak nie mogą się na nim skupić, ponieważ na świecie pojawia się coraz więcej nawich. A nie są to zwykli nawi, jak w poprzednich książkach. Ci są silniejszy, nieokiełznani, czasem nie do zabicia, niczym potwory z największych koszmarów. Wszyscy Żniwiarze łączą swoje siły, by stanąć naprzeciw prawdziwemu złu, które powoli zakrywa świat ludzi…

Czytając kolejną część przygód żniwiarzy miałam już w wyobraźni ten moment, kiedy Magda, Feliks i Mateusz zabijają Pierwszego. Jednak Paulina Hendel lekko zboczyła z kursu. Wprowadziła w świat żniwiarzy kolejne niebezpieczeństwa, których nie da się zignorować. Żniwiarze niejednokrotnie czują się bezsilni, ale nie mogą się poddać, muszą walczyć!

Instagram

Szczerze powiedziawszy, "Trzynasty księżyc" nie wciągnął mnie tak mocno jak dwie pierwsze części serii. Nie mogłam się wgryźć, nie czułam tego zaciekawienia dalszymi losami bohaterów, nie czułam napięcia i tej chęci przewrócenia kolejnych kartek aż do końca. Nie znaczy to, że powieść jest zła. Jest dobrze napisana, czyta się ją lekko, przyjemnie, ale brakowało mi takiego… nerwowego wyczekiwania, ślinki lecącej na myśl o kolejnych rozdziałach, zakończeniu.. Szkoda.

Sympatia do bohaterów lekko zbladła. O ile Magda i Feliks nadal są tak fantastyczni jak byli i ich przekomarzania czyta się z uśmiechem na twarzy, o tyle dużą irytację wywoływała we mnie postać Mateusza. Co ciekawe, pojawia się całkiem nowa bohaterka, Wanda, która zaskakuje swoją tożsamością. Jak dla mnie na plus, duży plus!

"Trzynasty księżyc" może mnie nie zachwycił, ale przez brak sympatii do jednej części nie odpuszczę sobie kolejnego tomu!

poniedziałek, 25 listopada 2019

KONTRATYP | REMIGIUSZ MRÓZ

KONTRATYP | REMIGIUSZ MRÓZ
Po długiej przerwie wróciłam do Chyłki i Zordona. W Kontratypie oboje zmagają się z niezwykle trudną sprawą, popartą porwaniem siostrzenicy Joanny. Adwokatka musi wybronić Klarę Kabelis, znaną wspinaczkę oskarżoną o zabójstwo dwóch kolegów na szlaku prowadzącym na Annapurnę, dopiero wtedy jej siostra odzyska córkę. Jak potoczy się sprawa i kim jest tajemniczy Zdun?

źródło: własne


Lektura "Kontratypu" była dla mnie bardzo trudna, niełatwo było mi się wciągnąć w historię, zapomniałam, jaki styl ma Mróz, jak prowadzi swoje opowieści i co oferuje czytelnikowi. A w tym tomie przygód Chyłki i Zordona oferuje wiele - dużo emocji, zwrotów akcji, sytuacji, kiedy łezka się kręci w oku i ma się ochotę krzyczeć z rozpaczy, uśmiechu, kiedy jednak wszystko dobrze się kończy i niedowierzanie, kiedy cała sprawa się wyjaśnia i człowiek zdaje sobie sprawę, jak wszystko było pogmatwane i że nawet w najśmielszych snach by się nie domyślił. Akcja toczyła się wartko, nie było przestojów, fabuła przemyślana, inaczej rozwiązanie sprawy takie, a nie inne nie mogłoby mieć prawa bytu.


Podsumowując powieść "Kontratyp" podobała mi się, ale nie był to powrót do Chyłki, na jaki miałam nadzieję. Myślałam, że lektura bardziej mnie porwie, ta natomiast niekiedy mnie męczyła. Nie było to związane z fabułą, akcją czy bohaterami. Bardziej chodzi chyba o zbyt długą przerwę i czytanie kilku książek na raz, od czego powoli postaram się odchodzić. Kolejne tomy przeczytam i mam nadzieję, że wciągną mnie bardziej niż ten.

środa, 20 listopada 2019

PASAŻER NA GAPĘ | ADRIAN BEDNAREK

PASAŻER NA GAPĘ | ADRIAN BEDNAREK

„Pasażer na gapę” to pierwsza powieść Adriana Bednarka po jaką miałam przyjemność sięgnąć. W tej książce poznajemy historię Maćka, zamkniętego w psychiatryku chłopaka, który planuje ucieczkę, ponieważ chce wrócić do swojej ukochanej. Niestety, pech chciał, że dobę przed planowaną ucieczką do jego pokoju dołącza Nowy. Chcąc nie chcąc, młody chłopak musi zabrać go ze sobą. Jak skończy się ucieczka z nowo poznanym facetem?

źródło: własne

Historia jak dla mnie jest całkiem oryginalna, przyznaję, że nie czytałam jeszcze książki z podobną fabułą (chyba, bo tyle się ich przewinęło w moim życiu). Mamy tutaj blokowiska, młodych ludzi z dużym bagażem doświadczeń, głównie tych negatywnych, chcących wyrwać się z biedoty, mamy dorosłych, którzy chcieliby, aby ich dzieci spotkał lepszy los, mamy zdradzonego mężczyznę, który traci zmysły, detektywa, który ma po uszy pracy za psie pieniądze i parę, która kocha się na zabój.

Adrian Bednarek dał nam intrygujących bohaterów(z których najbardziej polubiłam Magdę, silną psychicznie kobietę, kochającą adrenalinę), których po kilku pierwszych stronach wrzucił w wir szalonej akcji, dał ciekawą fabułę, dobrze skonstruowaną powieść i mrożące krew w żyłach sceny morderstw. Właśnie one wzbudziły we mnie pewne pytanie - czy z samym autorem jest wszystko w porządku? Powieść bardzo mi się podobała i gdyby nie nadmiar obowiązków przeczytałabym ją dużo szybciej. Była wciągająca, pochłaniająca, chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, jak cała historia się skończy. Z czystym sumieniem mogę polecić Wam „Pasażera na gapę”, o ile jeszcze nie czytaliście tej powieści, a ja zabieram się za kolejne książki autora!

czwartek, 14 listopada 2019

PAN ROMANTYCZNY | LEISA RAYVEN

PAN ROMANTYCZNY | LEISA RAYVEN
Max Riley jest mężczyzną ze snów kobiet, znany pod pseudonimem Pan Romantyczny. Za odpowiednią cenę sprawi, by kobieta czuła się kochana, szanowana, lubiana, zmysłowa i pożądana. O jego istnieniu dowiaduje się dziennikarka, której kariera wisi na włosku. Eden Tate ma w planach napisać o nim szczegółowy artykuł, który obnaży wszystkie jego tajemnice oraz nazwiska klientek, pochodzących z nowojorskiej śmietanki. Czy jej się to uda? A może Pan Romantyczny zostanie mężczyzną jej życia?

Na pierwszy ogień pójdą bohaterowie. Eden Tate to młoda dziennikarka, zajmująca się tworzeniem tandetnych tekstów. Nad jej głową wisi szef, który chce ją zwolnić. Aby do tego nie doszło, młoda kobieta musi znaleźć dobry materiał na artykuł, być może otwierający jej drzwi do porządnej kariery. Kiedy słyszy od siostry o tajemniczym Panu Romantycznym, od razu wie, że to łakomy kąsek. Eden Tate jest bardzo zdeterminowana, odważna, nie boi się wyzwań. Nie wierzy mężczyznom, nie daje się uwieść tajemniczemu mężczyźnie, pragnie go rogryźć, a przy tym nie dopuścić do żadnego uczucia między nimi. Jej feministyczne podejście bardzo mi się podoba, jest to jedna z niewielu bohaterek, którą lubię za to, że nie od razu wpadła w ramiona przystojnego faceta tylko dlatego, że... jest przystojny. Młoda dziennikarka ma bardzo sympatyczną siostrę i babcię, a do tego niesie za sobą niezbyt przyjemną przeszłość.

źródło: własne
Pan Romantyczny, a właściwie Max Riley to bardzo tajemniczy osobnik. Spotyka się z kobietami, bierze od nich pieniądze, ale.. nie uprawia z nimi seksu, a jedynie pragnie, by poczuły się wyjątkowe, tak jak nie czują się w towarzystwie swoich mężów. I jak to w takich powieściach bywa - jest ideałem. Ma piękne ciało, cały jest piękny, jest bogiem seksu, a ja takich bohaterów NIE-NA-WI-DZĘ! Takich ludzi nie ma! Nie istnieją! Oczywiście Max Riley, ma też cudowne serce, choć kiedyś był egoistycznym skurczybykiem, ale po śmierci matki, o którą się obwinia, nastąpiła zmiana jego charakteru o 180 stopni. Cóż... 

Historia napisana przez Liese Rayven z jednej strony jest trochę oklepana, jest to inne wydanie tej samej historii, która od lat krąży w wielu powieściach, ale z drugiej strony doceniam tę ciekawą zmianę w postaci faceta do wynajęcia, który nie uprawia seksu z klientkami, a jedynie sprawia, że czują się one kochane, jak nigdy dotąd. Jednak bohaterowie są dla mnie zbyt sztuczni. O ile Eden przypadła mi do gustu, choć bzykała się z każdym na prawo i lewo, o tyle Max jest nierealną postacią. Miłym akcentem powieści jest babcia Eden i Ashy, która trajkocze jak nastolatka i hoduje w domu kaczkę! Bombowa postać, szkoda tylko, że tak mało pokazywana. 

Zakończenie powieści bardzo przewidywalne, ale nie zepsuło mi to czytania. To nie thriller, nie wymagajmy nie wiadomo czego. Ponadto opowieść o Panu Romantycznym czytało się szybko i bardzo przyjemnie. Autorka posługuje się przystępnym, prostym językiem, opisy są zgrabne, choć przyznaję, że niektóre omijałam, ponieważ chciałam szybko skończyć tę książkę i zabrać się za kolejną.

Podsumowując powiem Wam, że nie była to wybitna książka, jednak jako odskocznia od thrillerów i małe przypomnienie dawniej czytanych gatunków - strzał w dziesiątkę!

CzytamPierwszy.pl

czwartek, 7 listopada 2019

ŻMIJOWISKO | WOJCIECH CHMIELARZ

ŻMIJOWISKO | WOJCIECH CHMIELARZ
Rodzina Arka i Kamili spędza letni urlop w agroturystyce w Żmijowisku w towarzystwie znajomych Kamili ze studiów. Małżeństwo zabiera ze sobą kilkuletniego Ignasia oraz nastoletnią Adę, która jedzie niechętnie, ponieważ te wakacje chciała spędzić na obozie na Mazurach razem z przyjaciółmi ze szkoły. Jedzie rozgoryczona, z niczego się nie cieszy. Jedyną zadowoloną z wyjazdu jest Kamila, która zaproponowała całą eskapadę i namówiła na nią męża oraz przymusiła córkę. W przedostatni wieczór niezadowolona nastolatka ginie i nikt nie wie, co się mogło z nią stać. Wszczęte zostają poszukiwania, jednak Ady nie odnajdują. Rok później do agroturystyki wraca jej ojciec, Arek, który ma w zamiarze odnalezienie córki. Czy mu się to uda? Czy znajdzie ją żywą?

Żmijowisko jest pierwszą powieścią Wojciecha Chmielarza, po jaką udało mi się sięgnąć. Szczerze powiedziawszy zmusiła mnie do tego głośna promocja serialu opartego na tej książce. Gdyby nie ona, nie wiem, kiedy w końcu skusiłabym się na jego powieści. Nie to, że nie miałam chęci ich czytać, po prostu zawsze wkradało się coś innego, ciekawszego. Jednak w końcu się udało, a jeśli jesteście zainteresowani, co sądzę o tej powieści, zapraszam do dalszej części recenzji.
źródło: własne

Żmijowisko
to bardzo dobry thriller, mówię Wam to od razu. Powieść ma wielu bardzo ciekawych, bardzo dobrze zarysowanych bohaterów. Fabuła książki została doskonale przemyślana przez autora. Widać to choćby po sposobie dzielenia treści, dawkowania czytelnikowi po trochę wydarzeń z różnych okresów czasowych. Książka jest podzielona na trzy różne typy rozdziałów - "Teraz", "Pomiędzy" i "Wtedy". W ramach tych rozdziałów zazwyczaj można znaleźć 3 podrozdziały, każdy pisany z perspektywy innego bohatera. Już na początku, kartując książkę, czytelnik zdaje sobie sprawę, że będzie to świetna lektura. Wszystkie informacje dawkowane są małymi ilościami, z każdą stroną dowiadujemy się czegoś nowego, czegoś co się dzieje teraz, co działo się kiedyś i co miało miejsce pomiędzy. Według mnie jest to bardzo dobry zabieg, przypadł mi do gustu!

Zaczęłam od złej strony, gdyż na całokształcie powinnam skupić się na końcu, ale cóż. Teraz przejdę do bohaterów, którymi głównie są dorośli, ich przedział wiekowy to 30-40 lat. Spotykają się kolejny raz na zjeździe, który scala przyjaźń wyniesioną z czasu studiów. Mamy tutaj Kamilę, matkę dwójki dzieci i żonę Arka, następnie poznajemy Roberta, który jest bardzo dobrze ustawionym pracownikiem telewizji, a u jego boku można spotkać piękną, czarnoskórą Adaomę, która pracowała jako modelka. Następnie, gdzieś w tle jest reszta znajomych Kamili i Roberta. Ważną rolę odgrywa również właściciel agroturystyki - Krzysztof, jego nastoletni syn Damian oraz zaginiona Ada. Taki wachlarz bohaterów to duży atut powieści. Poznajemy przeróżne historie, rozterki problemy, z jakimi borykają się dorośli i nastolatkowie. Wojciech Chmielarz doskonale rysuje postacie, pokazuje, jak błędne, nieprzemyślane decyzje w młodym wieku wpływają na dorosłe życie. Czytelnik dostrzec może, jak wyglądają relacje w nieszczęśliwej rodzinie, jak spełnia się przysłowie, że "stara miłość nie rdzewieje", jak na człowieka wpływają niespełnione marzenia, przymus założenia rodziny, życie z niekochanym mężczyzną lub kobietą. Żmijowisko to też problemy nastolatków, którzy szukają akceptacji, miłości, zrozumienia. Powieść Wojciecha Chmielarza ma w sobie wiele refleksji, nauki, która jest przecież dla nas bezcenna. Czytając tę powieść niejednokrotnie dziękowałam Bogu, że mogłam wyjść za faceta, którego kocham i że to nasze życie nie wygląda tak, jak w powieści.

Żmijowisko to powieść, którą można pochwalić za super utrzymywane napięcie, bo od pierwszych stron chciałam dowiedzieć się, co się stało z Adą. Jednak sama jakoś nie chciałam przewidzieć zakończenia, tym razem zostawiłam wszystko w dłoniach autora. No i cóż, dla Wojciecha Chmielarza należą się ogromne brawa, ponieważ napisał książkę, jedną z niewielu, która od dłuższego czasu naprawdę wciągnęła mnie całą. Kiedy tylko odkładałam czytnik, miałam ochotę wrócić do niego po kilku sekundach. Była to dla mnie fascynująca lektura, która zostanie ze mną na długo. A zakończenie? Powaliło mnie na łopatki, nie mogłam w nie uwierzyć, podnosiłam szczękę z podłogi. Tak, taka jest prawda. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego, ponieważ przez całą książkę wierzyłam, że ten bohater akurat tego nie zrobił. Pisarz totalnie wyprowadził mnie w pole, a to znaczy, że potrafi świetnie kreować bohaterów. Jego postacie grają tylko i wyłącznie pod jego dyktando. 

Podsumowując - pozostaje mi tylko polecić ten fantastyczny thriller Wam, moi drodzy Czytelnicy, ponieważ jest to genialna książka. Z ręką na sercu mówię, że sięgnę po inne tego pisarza i będę Was zsypywać opiniami. 

Ps. Nie wiem, czy dałam radę przekazać Wam wszystko, co chciałam, ponieważ piszę to w wielkich emocjach. Choć książkę skończyłam prawie tydzień temu, mój zachwyt nadal utrzymuje się na wysokim poziomie!

poniedziałek, 4 listopada 2019

I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ | MICHELLE RICHMOND

I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ | MICHELLE RICHMOND
Zastanawialiście się kiedykolwiek, czy istnieje małżeństwo doskonałe? Albo co zrobić, by osoba, z którą bierzecie ślub została z Wami do końca życia? By Wasze małżeństwo było maksymalnie szczęśliwe, zgodne, by były wycieczki, prezenty, miłość tak samo gorąca, jak w dniu ślubu? Ja niejednokrotnie nad tym myślałam, ponieważ sama jestem żoną od niecałych dwóch lat. Nieraz myślałam, jaką być, co robić, by wszystko było w porządku, by było jak najmniej kłótni i jak najwięcej miłości. Ale czy wsparłabym się pomocą jakiejś tajemniczej instytucji? Tego już nie jestem pewna.

Powieść I że Cię nie opuszczę Michelle Richmond wkradła się do mojej listy czytelniczej nieoczekiwanie. Zobaczyłam zdjęcie książki na jednym z Instagramowych profilów poświęconym książkom, przeczytałam recenzję i stwierdziłam, że muszę to przeczytać. Czy był to dobry impuls, czy wyniosłam coś z tej książki, a co najważniejsze, czy jest ona godna polecenia? 

Alice i Jake to młode małżeństwo, tuż po ślubie, które znajduje się w najlepszym etapie swojego życia - zakochani, zapatrzeni w siebie, mieszkający w pięknym domu nad oceanem. Ona prawniczka, on terapeuta zajmujący się głównie dziećmi. W dniu ślubu dotarł do nich dziwny prezent - drewniana skrzynia bez klucza z jednym wyrytym słowem PAKT. Otrzymali ją od nowego znajomego Alice, dla którego wygrała sprawę w sądzie. Okazuje się, że owa skrzynia zawiera zaproszenie do swego rodzaju klubu dla małżeństw, który gwarantuje pełnię szczęścia w trwałym, kochającym się, wiernym związku. Czy tylko o to w tym chodzi? Jak naprawdę wygląda uczestnictwo w Pakcie? 

źródło: własne

Michelle Richmond stworzyła bardzo sympatycznych bohaterów. Alice i Jake'a polubiłam od pierwszych stron. Ona jest bardzo ambitną prawniczką, która spędza większość swojego dnia w pracy. Nic dziwnego, prawnicy tak mają, zwłaszcza Ci, którzy dopiero wspinają się po szczeblach swojej kariery. Jake jest terapeutą, który otworzył własną praktykę wraz z przyjaciółmi. Zajmuje się głównie problemami dzieci, ale po ślubie bierze również na siebie terapię małżeńską, która jest dla niego wyzwaniem. Jednak idzie mu to całkiem nieźle. Młode małżeństwo jest ze sobą szczęśliwe, choć mają dla siebie naprawdę mało czasu. Alice zazwyczaj wstaje bardzo wcześnie i wraca bardzo późno, natomiast Jake, który nie ma aż takich zobowiązań, robi za panią domu i to on czeka zazwyczaj na żonę.

Jake, młody małżonek, zakochany na zabój w Alice jest tutaj głównym bohaterem. Cała powieść napisana została z jego perspektywy. Pojawiają się jego wątpliwości, jego przemyślenia, jego przeżycia. Autorka bardzo dobrze poprowadziła tę postać. Jest niezwykle realna, pełna sprzeczności, jak każdy z nas. Pragnie szczęścia, spokoju, pragnie, by jego małżeństwo przetrwało, by Alice była z nim do końca życia, by czuła się spełniona, kochana, by nigdy nie odeszła do innego mężczyzny. Dodatkowo, dzięki temu, że Jake zajmuje się psychologią, jest terapeutą i zajmuje się także małżeństwami, możemy poczytać dużo właśnie na temat samego małżeństwa. Niektóre rozdziały Michelle Richmond poświęciła tylko i wyłącznie małżeństwu - nie konkretnemu, ogólnie - i pokazała różne dane statystyczne, ciekawostki, anegdoty, przydatne informacje, z których można dużo się dowiedzieć. Jest to bardzo dobry zabieg, możemy dzięki niemu stwierdzić, że autorka rzetelnie przygotowała się do powieści.

Michelle Richmond i jej I że Cię nie opuszczę to powieść z intrygującą fabułą. No bo pomyślcie sami - ten Pakt, ta instytucja, która pomaga małżonkom, by trwali w związku, by byli w sobie zakochani, by doceniali to, co mają - czyż to nie brzmi cudownie? Zwłaszcza w naszym świecie, gdzie niemal połowa małżeństw prędzej czy później kończy się rozwodem? Gdzie ludzie nie walczą o siebie, nie dbają o swoje uczucia, o relacje, tylko narzekają, a nieraz z błahego powodu po prostu od siebie odchodzą? Taki Pakt pewnie by się przydał w naszym świecie, co nie? Jednak tkwi tu haczyk, który z każdą stroną powieści przeradza się w ogromny HAK. Wszystko to ładnie brzmi, ale kiedy zajrzy się do środka to chciałoby się uciec, gdzie pieprz rośnie. Podobnie jest z Alice i Jakiem. Początkowo wszystko to jest bardzo dziwne, jednak brną w to, a kiedy robi się coraz gorzej, okazuje się, że nie ma drogi powrotnej...

Powieść I że Cię nie opuszczę bardzo mi się podobała. Intrygujący opis i tematyka poświęcona małżeństwu sprawiły, że po nią sięgnęłam. Czytanie tej książki było ogromną przyjemnością, z każdą stroną byłam coraz ciekawsza, coraz bardziej chciałam doczytać do końca i dowiedzieć się, jak Alice z Jakiem wybrną z tego i czy w ogóle im się to uda. Wydarzenia, które miały miejsce niejednokrotnie zmroziły mi krew w żyłach, ciężko było mi sobie wyobrazić niektóre z nich i to, jak taka piękna idea mogła przerodzić się w coś tak okrutnego. Rozczarowało mnie jedynie zakończenie. Liczyłam na coś krwawego, coś naprawdę tragicznego, jednak autorzy, jak to autorzy nie mogą wygrzebać się z tej manii dobrych zakończeń. Cóż, to nie George R.R. Martin! 

Powieść I że Cię nie opuszczę autorstwa Michelle Richmond serdecznie polecam fanom thrillerów o tematyce małżeńskiej. Jest dobry, szybko się czyta, stanowi niezłą rozrywkę na kilka wieczorów. Jeśli jednak szukacie czegoś z tragicznym zakończeniem, czegoś krwawego, to nie jest to na pewno książka dla Was.

środa, 30 października 2019

SENSACJA ROKU, CZY KLAPA? WKRĘCENI | STEVE CAVANAGH

SENSACJA ROKU, CZY KLAPA? WKRĘCENI | STEVE CAVANAGH
Po wielu pozytywnych recenzjach, które przeczytałam, i ja dałam się namówić na świetną sensację pt.: Wkręceni, którą napisał Steve Cavanagh. Chcecie dowiedzieć się, co ja sądzę o tej powieści? Zapraszam na recenzję!

Rozpoczęcie książki jest nietypowe. Na talerzu dostajemy trzy informacje - bohatera ściga policja, aby oskarżyć go o morderstwo, ponadto nikt nie wie, kim tak naprawdę jest owy bohater i jeżeli ktoś odkryje tę informację, prawdopodobnie również zostanie zamordowany. Mowa o pisarzu, który ukrywa się pod pseudonimem J.T. LeBeau. Nikt nie zna jego prawdziwej tożsamości, choć wielu podejrzewa, kim może być... Zaintrygowani? Ja byłam bardzo zaciekawiona! Czy mi się podobała? A może się zawiodłam? Cóż...

źródło: własne


Steve Cavanagh to pisarz, z którym spotykam się po raz pierwszy przy okazji czytania Wkręconych. Nie czytałam żadnej jego powieści, dlatego nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Jedyną wskazówką był opis książki - pokręcony, intrygujący, pozostawiający potencjalnego czytelnika z ogromną ilością pytań.


Początek książki był dla mnie wielkim zaskoczeniem. Spodziewałam się czegoś całkowicie innego, a czułam się trochę jak przeniesiona do poprzedniego wieku. Pierwsze strony są przedstawieniem jednej z bohaterek, Marii, żony Paula, która nie znosi swojego życia u boku męża, który ciągle wyjeżdża w delegacje i wiecznie nie ma go w domu. Jest nieszczęśliwa, brakuje jej miłości, czułości, z tego względu wplątuje się w romans z kelnerem - Darylem. Zakochuje się, a przez przypadek znalezione dokumenty w gabinecie męża, które stawiają go w złym świetle sprawiają, że Maria pragnie go opuścić i na stałe związać się z kochankiem. Żona, która odkryła dowód na dużą sumę pieniędzy ukrywanych przez męża na koncie na Kajmanach zaczyna podejrzewać, iż może on okazać się pisarzem J.T. LeBeau, którego tożsamości nikt nie zna. To odkrycie pociąga za sobą lawinę wydarzeń, która tylko z pozoru była nieplanowana.

Muszę przyznać, że pisarz miał świetny pomysł na książkę i bardzo dobrze go zrealizował! Mimo dłużących się pierwszych stron i powolnej akcji, szybko dałam się wciągnąć powieści. Po kilkudziesięciu stronach powieść nabiera tempa i takowe utrzymuje do końca. Autor serwuje nam świetnie opracowaną fabułę, która zaskakuje czytelnika, wszystkie przedstawiane wcześniej szczegóły nagle okazują się istotne. I te zwroty akcji, które wprawiają czytelnika w osłupienie. Mistrzostwo! Czytanie Wkręconych było ogromną przyjemnością. Bohaterowie okazali się dobrze skonstruowani - ich psychika, motywacje, przemyślenia - do tego wszystkiego czytelnik miał wgląd, autor niczego nie pozostawił domysłom.

Podsumowując - cóż mogę powiedzieć? Polecam wszystkim fanom sensacji, kryminałów, thrillerów. Jest to niesamowita powieść, przy której spędzi się kilka fantastycznych godzin. Zaskakuje, wciąga, sprawia, że czytelnik odczuwa mnóstwo emocji - strach, ciekawość, złość! Z jednej strony to kampania reklamowa, z drugiej zaś ta powieść jest naprawdę dobra!

sobota, 26 października 2019

CZERWONE SŁOŃCE. ŻNIWIARZ | PAULINA HENDEL

CZERWONE SŁOŃCE. ŻNIWIARZ | PAULINA HENDEL
Pamiętacie moją recenzję pierwszego tomu Żniwiarza i zachwyty nad nią? Jeśli tak to bardzo mi miło! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnego tomu tej niesamowitej serii autorstwa Pauliny Hendel, która skradła moje serce. Czerwone słońce przeczytałam właściwie zaraz po pierwszym tomie, ponieważ nie mogłam się doczekać, aż poznam dalsze losy bohaterów. Jak oceniam Czerwone słońce? Sprawdźcie sami! Ale uważajcie - moja recenzja zdradza zakończenie poprzedniego tomu!

Zakończenie Pustej Nocy rzucało mną w różne strony, w jednej chwili byłam zrozpaczona, ponieważ bardzo polubiłam główną bohaterkę, po niedługiej chwili skakałam z radości kiedy odkryłam to, co odkryłam. I tą samą sceną rozpoczyna się Czerwone Słońce.

źródło: własne

Po niecałym roku od śmierci Magdy, kiedy Feliks próbował poradzić sobie z poczuciem winy, że nie zdążył jej uratować i nadaremnie szukał Pierwszego, którego Magda w ostatnich chwilach swojego życia wypędziła z ciała Mateusza, do domu żniwiarza przychodzi pewna młoda dziewczyna. Tak, tak - Magda wróciła do życia, znalazła dla siebie nowe ciało i, tak jak Feliks, została żniwiarzem. Wraca do Wiatrołomu z planem, by unicestwić Pierwszego, który zalazł jej za skórę. Do ich misji dołącza się Mateusz, który po wydarzeniach sprzed roku, wyprowadził się z Wiatrołomu. We trójkę planują odnaleźć jedyną osobę, której lęka się Pierwszy i doprowadzić do jego śmierci. Czy uda im się tego dokonać? A może coś stanie im na drodze? 

Pierwsza część serii Żniwiarz była wprost cudowna! Nie spodziewałam się po niej aż tyle. Moje oczekiwania co do Czerwonego Słońca były zatem wysokie. I cóż... mogę Wam powiedzieć, że się nie zawiodłam. Może to dzięki sympatii do bohaterów, wyniesionej z pierwszej części, może coś innego. Nie wiem. O zawrotnej akcji w Czerwonym Słońcu nie ma co mówić. Kilka polowań na nawich, poszukiwania Gerarda no i zagęszczenie akcji pod koniec powieści - wydaje się, że to mało, z drugiej zaś strony bardzo dobrze komponowało się to z tymi spokojnymi momentami powieści.

Bohaterowie Czerwonego Słońca są tak samo świetni jak Pustej Nocy. A trzeba podkreślić, że aż dwójka przeszła pewnego rodzaju przemianę. Magda przeżyła własną śmierć, wróciła jako żniwiarz w ciele brutalnie zamordowanej Oliwii. Jak wiecie z pierwszej części, kiedy to Feliks wrócił w nowym ciele, każdy żniwiarz pozostaje sobą, ale pozostaje im coś z charakteru, wspomnień i zachowania właścicieli ciała. Tak samo stało się w przypadku Magdy. W Czerwonym Słońcu nie jest już taka odważna i racjonalna. Teraz jest impulsywna, czasem niezwykle sarkastyczna, oporna. Początkowo bardzo mnie to uwierało, ponieważ polubiłam Magdę z Pustej Nocy, gdyż nie przypominała tych głupich, naiwnych bohaterek, które ciągle irytują czytelnika. Z czasem jednak polubiłam ją nawet bardziej niż Magdę z poprzedniej części, te obydwa charaktery, połączenie Magdy i Oliwii nadawało świetnego klimatu powieści. Magda nadal była mądra, a charakter Oliwii dodał jej charyzmy! 
źródło: lubimyczytac.pl

Drugim nieco zmienionym bohaterem jest Mateusz. W Pustej Nocy w jego ciele siedział Pierwszy. Po wypędzeniu go przez Magdę, Mateusz nie umarł, pozostał żywy, ale bardzo zdezorientowany. Wyprowadził się z Wiatrołomu, chciał uciec od tego, co się tam wydarzyło. Nie do końca mu się to udało, ponieważ po powrocie Magdy, dwójka żniwiarzy bardzo łatwo go znalazła i wcieliła w swoją grupę poszukiwawczą. Mateusz pała żądza zemsty, chce za wszelką cenę odnaleźć Pierwszego i go zniszczyć. Jego zachowanie sugeruje, że mógłby posunąć się do naprawdę niebezpiecznych czynów. Jest impulsywny, czasem działa niemądrze, rani, nie przejmuje się tym, co czują jego bliscy.

W Czerwonym Słońcu pojawił się niezwykle ciekawy, rozbrajający i bardzo śmieszny wątek siostry cioci Jadwigi i jej wnuków, którzy chcą odzyskać spadek po Jadwidze, który rzekomo im się należy.

Podsumowując Czerwone Słońce to świetna kontynuacja Pustej Nocy, która wciąga czytelnika bez reszty. Bohaterowie są jeszcze lepsi, fabuła też niczego sobie. Czytelnik przewraca stronę za stroną, bo chce jak najszybciej dowiedzieć się, czy bohaterowie odnajdą tajemniczego Gerarda, jak dalej potoczą się ich losy, czy Pierwszy w końcu dostanie za swoje. Magiczny świat słowiańskich potworów wykreowany przez Paulinę Hendel przyciąga, nie chce się go opuszczać, a jeśli choć na chwilę odłożymy powieść, nie da nam ona spokoju, ponieważ ciągle będziemy o niej myśleć. Z czystym sercem polecam kontynuację serii Żniwiarz, czyli drugi tom pt:Czerwone Słońce!

wtorek, 22 października 2019

DOBRANOC, GORYLKU | PEGGY RATHMANN

DOBRANOC, GORYLKU | PEGGY RATHMANN
Wielu rodziców w swoim życiu doświadczyło pewnej ciekawej sytuacji. Nadchodzi wieczór, kąpiemy swoje dziecko, dajemy kolację, czytamy bajkę, śpiewamy kołysankę, całujemy w czółko i kładziemy spać. W tej lub innej kolejności. Po dłuższej chwili uciekamy z pokoju śpiącego dziecka, by z ulgą, po ciężkim dniu odetchnąć i samemu zrelaksować się, wykąpać się, obejrzeć coś i pójść spać. Jednak spryt i wrażliwość naszych dzieci są większe, niż sobie wyobrażamy. Nieraz nie spodziewamy się, kiedy drzwi do pokoju malucha się otworzą, a zza nich wyjrzy jego głowa, na podłodze będzie słychać ciche "tup, tup, tup", a pod kołdrę dorosłych wkradną się zimne stopy naszej latorośli. Pewnie bylibyśmy nieugięci, gdyby nie te słodkie słowa "czy mogę dzisiaj spać z wami?".

źródło: własne

Dobranoc, gorylku
autorstwa Peggy Rathmann to bardzo podobna historia. Krótka, przepięknie ilustrowana bajka ma miejsce w ogrodzie zoologicznym, a jej głównymi bohaterem jest tytułowy gorylek - malutki, kochający psoty zwierzak. Historia opowiada właśnie o jednej z nich. Zbliża się wieczór, ZOO zostaje zamknięte, a dozorca, zanim uda się do swojego domu, sprawdza wszystkie zagrody i żegna się ze zwierzętami. W pewnym momencie, kiedy dozorca mija klatkę goryla, ten wykrada mu klucze zza paska, wychodzi ze swojej klatki i po kryjomu otwiera wszystkie zagrody, które mija gorylek skradający się za dozorcą. Tym sposobem za dozorcą tworzy się korowód, o którym człowiek nie ma zielonego pojęcia i dociera z nim aż do swojej sypialni. Rozbiera się, kładzie do łóżka i praktycznie od razu zasypia. Jego żona życzy mu dobrej nocy. I tutaj dzieje się coś niesamowitego, a mianowicie - wszystkie zwierzęta po kolei odpowiadają żonie dozorcy. Kobieta nie ukrywa swojego zdziwienia, jednak postanawia stawić czoła wyzwaniu i odprowadza wędrujące zwierzęta do ich zagród.

źródło: własne

Dobranoc, gorylku to bardzo zaskakująca, zabawna i ciepła opowieść, którą można różnorako interpretować. Z jednej strony jest to analogia do naszych dzieci, które również wędrują ze swoich łóżek do łóżek rodziców, a rodzice, zmęczeni, odprowadzają swoje latorośle z powrotem. Z drugiej strony książeczka pokazuje, że zwierzęta również potrzebują bliskości, czują tak samo jak ludzie i tak samo chcą być traktowane, z miłością i czułością.

źródło: własne

Na szczególną uwagę w tej książeczce zasługują ilustracje. Są nieziemskie. Wypełniają całą kartonową książeczkę, od prawej do lewej, od dołu do góry. Po otworzeniu pierwszej strony czytelnika uderza feeria barw i tak aż do ostatniej strony. Szczerze powiedziawszy, przy tych ilustracjach można spędzić długie godziny, odnajdując wciąż nowe, coraz ciekawsze elementy, które nie sposób zauważyć przy pierwszym rzucie oka. 

źródło: własne
źródło: własne
źródło: własne

Dużym atutem historii autorstwa Peggy Rathmann jest mała, właściwie śladowa ilość tekstu. Dzięki temu historię gorylka można opowiadać tysiąc razy na tysiąc różnych sposobów, a książeczka nie znudzi się po dwóch wieczornych czytaniach. Rodzic może pobudzić swoją wyobraźnię i dziecka, wymyślając coraz to nowe opowieści, na długo zapadające w pamięć. Dobranoc, gorylku to doskonała pozycja dla rocznej córki, którą fascynują cudownie kolorowe ilustracje, ale myślę, że sprawdzi się także kiedy podrośnie i sama będzie mogła dopowiedzieć sobie historię do obrazków. Serdecznie polecamy Dobranoc, gorylku od Peggy Rathmann i wydawnictwa Dwie Siostry! 

Za egzemplarz książeczki dziękujemy Wydawnictwu Dwie Siostry!

środa, 16 października 2019

PUSTA NOC. ŻNIWIARZ | PAULINA HENDEL

PUSTA NOC. ŻNIWIARZ | PAULINA HENDEL
Sięgając po serię Katarzyny Bereniki Miszczuk Kwiat Paproci, miałam w głowie myśl, że jest to czołowa autorka polskich młodzieżówek, że ta seria to będzie COŚ. Nie ukrywam, że się bardzo rozczarowałam, pierwsza część była w porządku, natomiast kolejne szły w stronę taniego romansidła, a jeszcze ta nieznośna Gosława.. Ale co ma Kwiat Paproci do Żniwiarza? Ano, w teorii powiedziałam sobie, że koniec z młodzieżówkami, koniec z młodzieżówkami od polskich autorów, koniec z taką tematyką, jestem za stara, nie wciągają mnie już takie pozycje. Cóż, dużo czasu minęło od Kwiatu Paproci, za mną mnóstwo kryminałów, thrillerów czy innych gatunków. Na zdjęcia Żniwiarza natknęłam się na bookstagramie. Po kilku lub kilkunastu zderzeniach stwierdziłam, że właściwie nic nie stracę, jeśli sięgnę po pierwszą część. Najwyżej odłożę, nie doczytam, przecież gorzej niż u Katarzyny Bereniki Miszczuk być nie może! Czy miałam rację? Przekonajcie się! Zapraszam na recenzję pierwszego tomu Żniwiarza, czyli powieści Pusta Noc.

Magda jest typową dwudziestokilkulatką - na pierwszy rzut oka. Mieszka w małej mieścinie z rodzicami, pomaga mamie w księgarni. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby w wolnych chwilach nie uganiała się za demonami ze świata umarłych. Robi to razem ze swoim wujkiem Feliksem, a właściwie wbrew jego zakazom. Zna prawie wszystkie potwory, jakie mogą wyjść z Nawii i nie boi się stawiać im czoła. W pewnym momencie do miasteczka wprowadza się tajemniczy Mateusz, natomiast w zaświatach panuje poruszenie, ponieważ na ziemię wróciła jedna z najpotężniejszych istot - Pierwszy Żniwiarz. Magda zaprzyjaźnia się z chłopakiem, wprowadza go w swój świat, świat wierzeń słowiańskich i we trójkę próbują poradzić sobie ze śmiertelnym niebezpieczeństwem, jakie na nich czyha.

źródło: własne

Główną bohaterką Pustej Nocy jest, bez dwóch zdań, Magda, która skradła moje serce, choć nie od razu. Młoda kobieta żyje w ciekawym świecie, w którym obcuje z demonami powracającymi na ziemię z Nawii, czyli świata umarłych. Z pozoru jest całkiem zwykła, jednak pierwszy pytajnik można postawić nad faktem, że praktycznie nie ma żadnych znajomych, a drugi nad faktem, że kumpluje się ze starszym wujkiem. Nie jest to jakieś baaardzo dziwne, ale w naszych czasach kumplować się z wujkiem mieszkającym w starym walącym się domu? Trochę podejrzane. Mieszka z rodzicami, pomaga mamie w księgarni, a kiedy dostaje telefon o grasującym upiorze, nie traci rezonu, tylko szybko przekazuje informację wujkowi. Jest niezwykle odważna, kiedy pojawiają się wokół niej postacie z dymu nie ucieka, a zastanawia się, czego od niej chcą. Magda jest mądra, inteligentna, niełatwo zbić ją z tropu. Potrafi myśleć i nie jest tak irytująca, jak chociażby Gosława (tak, tak, nie obędzie się bez porównań). Kiedy spotyka Mateusza, nie traci od razu dla niego głowy (jak Gosława), nogi nie miękną jej i nie zachowuje się jak skończona idiotka (jak było w przypadku Gosławy), ale z dystansem podchodzi do jego osoby i zaczyna go powoli poznawać. Postać Magdy jest wyważona. Młoda kobieta jest sympatyczna i pomocna, dlatego prawie płakałam, kiedy czytałam zakończenie pierwszej części Żniwiarza.

Kolejnym ciekawym bohaterem jest Mateusz, który pojawia się w Wiatrołomie podczas nieobecności Feliksa. Powodem przeprowadzki Mateusza do Wiatrołomu był pożar jego dziadków, którzy sprawowali nad nim opiekę. Jak się okazało, w miasteczku mieszkali jego ostatni krewni - wujostwo i kuzyn. Na początku bardzo współczułam chłopakowi. Jego tajemnicze pojawienie się w mieście Magdy nie wzbudziło moich wątpliwości. Dopiero później zrobił się trochę śliski, można go było spotkać w nietypowych miejscach, nie miał problemu z widzeniem nawich, bez problemu przyjął historię, którą zafundowała mu Magda. Trochę podejrzanie... 

Feliks to ostatni główny bohater, który okazuje się być tytułowym żniwiarzem. Jest to niezwykle sympatyczna postać, przypadła mi do gustu od pierwszych stron. Paulina Hendel skonstruowała go bardzo dobrze, mimo ciała czterdziestolatka, myślał jak wiekowy facet, priorytetem dla niego było bezpieczeństwo ludzi, bezpieczeństwo jego rodziny i ochrona Magdy. Na przykładzie Feliksa Paulina Hendel pokazuje jak to jest być żniwiarzem, z czym się to dokładnie je. 

źródło: własne

Pusta Noc to powieść napisana przez Paulinę Hendel, która, według mnie, zrobiła coś niesamowitego. Po pierwsze stworzyła fantastyczny świat pełen demonów, które podczas czytania z łatwością materializują się w naszej wyobraźni. Podczas czytania wędrujemy sobie po świecie razem z Magdą oraz Feliksem i spotykamy cienistego, bezkosta, upiora, zmorę, niję i inne fantastyczne stworzenia. Krążymy między prawdziwymi miejscowościami, które można zlokalizować na mapie Polski, a do tego mamy dołączony wspaniały świat stworzony według wizji autorki. Po drugie Paulina Hendel wykreowała logicznych, spójnych bohaterów, którzy nie irytują(!!!). Magda, Feliks i Mateusz to postacie z krwi i kości, których można lubić lub nie, którzy są godni poznania, z którymi żaden czytelnik nie powinien się nudzić. Rzadko kiedy trafiam na takich bohaterów, mając na uwadze ostatni czas, dlatego chylę czoła. Co więcej, przywiązałam się do Magdy i uważam, że wiele czytelniczek lub czytelników również może doznać takiego uczucia przywiązania, dlatego wydarzenia ostatnich rozdziałów Pustej Nocy były koszmarne. Paulina Hendel zafundowała świetne zwroty akcji, które wywołały we mnie ogrom emocji. Po trzecie cała fabuła, cały pomysł na książkę jest świetny i dlatego chylę czoła. To jest coś, to jest świetna przygodówka, młodzieżówka, jak zwał, tak zwał. Świetnie bawiłam się czytając tę książkę, a ostatnie rozdziały trzymały w napięciu, nie pozwoliły na nudę, nie pozwoliły na brak emocji i oderwanie się od powieści.

Rozpisałam się trochę, ale podsumowując - polecam Pustą Noc każdemu, kto szuka fantastycznej młodzieżówki, która wciągnie bez reszty i dostarczy szerokiej gamy emocji. Powinniśmy być dumni, że nasza rodaczka zafundowała nam tak świetną przygodę. Nie czytajcie Kwiatu Paproci, Żniwiarz to jest COŚ!

piątek, 4 października 2019

DO KĄPIELI, KRÓLICZKU | JORG MUHLE

DO KĄPIELI, KRÓLICZKU | JORG MUHLE
Z jednej strony posiadanie dziecka to niezwykle ciężka praca. Czasem na koniec dnia mama jest wykończona dzieckiem i jedyne o czym marzy, to umyć się, paść na łóżko i zasnąć. Z drugiej jednak strony, bycie mamą to bardzo dużo uśmiechu, uczenie dziecka wartościowych rzeczy, dużo radości i szczęścia. Czytanie jest jednym z promyków, które mogę podarować swojemu dziecku. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z troszkę innym, bardziej dziecięcym postem, w którym główną rolę odegra Jorg Muhle i jego książka Do kąpieli, króliczku.

źródło: własne
Do kąpieli, króliczku to pewien rodzaj opowiadania, historyjki, ale nie takiej zwykłej. Jest to wyjątkowa historia, ponieważ, aby miała ona sens, musi w niej uczestniczyć sam czytelnik, czyli małe dziecko.Wydarzenia, które odbywają się we wnętrzu tej książeczki nie mogą mieć miejsca bez dziecka, które pomoże głównemu bohaterowi, króliczkowi, w wieczornej toalecie. Tekst jest krótki, prosty, idealny, aby małe dziecko mogło zrozumieć, czego oczekuje od niego autor. No i rysunki - niezbędne, ponieważ bez rysunków książeczka dla dzieci nie może istnieć. A w tej pozycji są one nad wyraz ważne, gdyż dziecko musi widzieć, gdzie włączyć suszarkę, gdzie króliczek ma oczy, aby mu je zakryć przed lecącą wodą, lub w która stronę dmuchać, aby wysuszyć króliczkowi głowę.

źródło: własne
Do kąpieli, króliczku to niezwykła książeczka, która za zadanie ma zaangażowanie małego, już ponadrocznego dziecka w historię malutkiego królika. Dziecko w tym wieku uczy się bardzo dużo, chłonie wszystko z otoczenia, dlatego ta pozycja jest doskonała na ten czas. Pokazuje, jak wykonywać polecenia i jak pomagać ludziom, bohaterom, zwierzątkom. Książeczka posiada 20 stron i na każdej można znaleźć inną czynność oraz kolejne zadania, jakie musi spełnić dziecko, by króliczek został porządnie umyty, wysuszony i nakremowany.

Co więcej? Do kąpieli, króliczku to rewelacyjna zabawa dla dzieci i dla dorosłych. Niejeden stary piernik się ubawi podczas czytania tej pozycji. Mówię to z doświadczenia, jestem już mamą, a jeżeli chodzi o różnego rodzaju zabawy lub czytanie bajek i historyjek dla dzieci, cieszę się jak te najmłodsze - głośno i szczerze.

źródło: własne
Pozycja Do kąpieli, króliczku to niesamowite dzieło, niezbędne w biblioteczce rocznego dziecka. Jorg Muhle i wydawnictwo Dwie Siostry spisali się na medal. Ja wraz z córką jesteśmy zachwycone tą książeczką i z czystym sercem polecamy ją wszystkim mamom i wszystkim pociechom!

A za egzemplarz pragnę ze szczerego serca podziękować wydawnictwu Dwie Siostry!

wtorek, 1 października 2019

TA DRUGA | MICHELLE FRANCES

TA DRUGA | MICHELLE FRANCES
Niejeden z nas chciałby w życiu być KIMŚ. Kimś, kto zdobywa nagrody, kimś, kto jest wzorem, kimś, komu inni zazdroszczą sławy, pieniędzy, rozgłosu, szacunku, nazwiska. Jedną z branż, w której można się wybić, choć jest to niewyobrażalnie trudne, jest telewizja. Jeden wystrzałowy serial, jeden świetny scenariusz i można zdobywać szczyty. Wszystkiemu towarzyszy ogromny stres i presja, nie można dać się wytrącić z rytmu, ponieważ na jedno miejsce czeka setka chętnych, którzy równie dobrze sobie poradzą.

źródło: własne

Podobnie jest w przypadku Carrie i Emmy, głównych bohaterek powieści Ta druga autorstwa Michelle Frances. Carrie jest znaną, lubianą producentką, która poświęciła większą część swojego życia karierze. W wieku czterdziestu lat ma doskonałą pozycję, którą zawdzięcza ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniom. Ponadto posiada równie utalentowanego męża, który jest wziętym scenarzystą. Ich kariery w pewnym momencie się połączyły, Adrian napisał świetny scenariusz, który Carrie zamierza wyprodukować. Na przeszkodzie staje jej.. ciąża. Nieplanowane dziecko, którego nigdy nie chciała mieć, jednak postanowiła je zatrzymać, gdyż to był jej ostatni macierzyński dzwonek.

Aby prace nad serialem miały się dobrze, Carrie potrzebowała zastępstwa. Do stacji zgłosiła się młoda Emma. Świeże spojrzenie, determinacja, inteligencja, skrupulatność. I ta niezwykła chęć, by e wszystkim naśladować Carrie. Czy ta młoda kobieta nie chce przypadkiem wykazać się jak najlepiej i zająć miejsce Carrie? Czy Carrie może spać spokojnie, jeżeli wszyscy z jej otoczenia bardzo polubili Emmę i życzą jej jak najlepiej? Czy Carrie będzie miała do czego wracać po urlopie macierzyńskim? A może Emma odbierze jej jeszcze coś, na przykład męża?

Emma jest młodą kobietą, którą poznajemy w niezbyt wesołym okresie jej życia. Jest po szkole, usilnie szuka pracy i boryka się z ciągłym niezadowoleniem rodziców. Co więcej, mimo dwudziestu kilku lat wciąż u nich mieszka. Jej największym marzeniem jest praca w telewizji, pragnie pisać scenariusze, choć aktualnie ma pisarski zastój. Dostaje dużą szansę od losu, kiedy znana producentka Carrie Kennedy idzie na urlop macierzyński. Robi bardzo dobre wrażenie na pracodawczyni i znanym scenarzyście, Adrianie, który swoją karierę zawdzięcza scenariuszowi "Bunt pokolenia". Emma jest pilna, pracuje w pocie czoła, chętnie pomaga Adrianowi w opracowywaniu scenariusza, jednak po kryjomu prowadzi małe śledztwo. Do czego doprowadzą ją owe poszukiwania?

Początkowo postać Emmy zyskała moją sympatię. Później obawiałam się, że jednak historia okaże się typowa i zostanie po prostu kochanką znanego scenarzysty i sprzątnie Carrie sprzed nosa i karierę, i męża. Cóż, autorka miała jednak co innego w zamiarze. Coś, co może nie zaskoczyło mnie jakoś bardzo, ale sprawiło, że książka zyskała ciekawą fabułę.

Carrie Kennedy jest czterdziestoletnią, znaną producentką, która ciężko pracowała na swój sukces. Z Adrianem żyją w szczęśliwym związku, dopóki kobieta nie postanawia zatrzymać nieplanowanej ciąży. Adrian otwarcie przyznaje, że nie chce dziecka, jednak Carrie czuje, że może to byś jej ostatnia szansa. Dalsze losy bohaterki coraz bardziej się komplikują. Postawiła na szali swoją karierę, swój związek dla małego, jeszcze nienarodzonego dziecka. Zyskała tym mój szacunek, bardzo polubiłam tę kobietę i życzyłam jej jak najlepiej.

Adrian to ostatni z trójki głównych bohaterów, mąż Carrie. Jest bardzo pewny siebie, próżny, pragnie, by wszyscy cały czas mu nadskakiwali, by go wielbili i kochali. Od początku budził moją antypatię, nigdy nie lubiłam próżniaków i tych, którzy uważali, że są warci więcej niż inni. Ten bohater skrywa ważną tajemnicę, która wyjaśnia czytelnikowi wszelkie motywy Emmy. 

źródło: lubimyczytac.pl

Ta druga to powieść, która może nie należy do najlepszych i najbardziej wyrafinowanych, jednak mi się podobała. Akcja nie pędziła na łeb na szyję, wszystko powoli się rozkręcało i wyjaśniało. Tajemnic zawartych w książce jest kilka, dlatego cieszę się, że dotrwałam do końca. Bohaterowie byli ciekawi i dobrze wykreowani, zachowywali się logicznie, nie mam się tutaj do czego przyczepić. Fabuła również jest realistyczna, uważam, że mogłoby się to wydarzyć w rzeczywistości. Powieść została podzielona na bardzo krótkie rozdziały, których jest ponad sto, ale dzięki temu dobrze się czyta, całość nabiera jakiegoś swoistego tempa. Ta druga może nie wywołała we mnie jakichś ogromnych emocji, ale czułam, że chcę ją czytać dalej. Zakończenie nie miało w sobie wielkiego BUM, ale było zadowalające.

Czy polecam? Czy warto przeczytać? Jeżeli nie szukacie czegoś, co wywołałoby w Was ogrom emocji, jeśli chcecie przeczytać coś w jeden - dwa wieczory, jeśli nie macie jakiś wielkich oczekiwań, to Ta druga sprawdzi się idealnie. Nie polecam tym, którzy zawsze od książki oczekują super szybkiej akcji, którzy chcą niezapomnianych emocji i szoku, bo niestety, w Tej drugiej tego nie znajdziecie.

wtorek, 24 września 2019

PIEŚŃ SYRENY | ALEXANDRA CHRISTO

PIEŚŃ SYRENY | ALEXANDRA CHRISTO
Pamiętacie Arielkę? Tę słodką małą syrenkę, ukochaną córkę króla Trytona? Tę cudowną bohaterkę dziecięcych bajek, która zakochała się w człowieku i sama zdecydowała się na oddanie swojego cudownego głosu w zamian za dwie nogi? Kto jej nie pamięta. A co byście powiedzieli na troszkę zmodyfikowaną wersję Arielki? Zainteresowani? W takim razie zapraszam do dalszego czytania...

Pieśń Syreny to powieść, którą miałam przyjemność przeczytać w ramach BookTouru zorganizowanego przez @zaczytanaa_m. Dużo o niej słyszałam, oglądałam piękne, instagramowe zdjęcia, czytałam pochlebne opinie. Czy słuszne?

źródło: własne

Pieśń Syreny to historia księżniczki Liry, która jest najokrutniejszą syreną w całym morzu Diavolos. Dowodem na to są serca książąt schowane pod jej łóżkiem. Jest ich tyle, ile lat ma Lira - siedemnaście. Wszystkie odebrała własnoręcznie, aby zdobyć szacunek wszystkich syren i innych morskich stworzeń należących do podwodnego królestwa. Jednak jedno niefortunne zdarzenie - morderstwo trytonidy w zamian za życie jednego z ludzkich książąt - doprowadza Królową Mórz do furii. Królowa odbiera Lirze ogon i syreni głos, daje nogi i nakazuje zabić owego księcia, inaczej nigdy nie wróci do królestwa syren i nie zostanie Królową Mórz, następczynią swojej okrutnej matki.

Książę Elian jest pogromcą syren. Ma ich sporo na swoim koncie, jednak nie spocznie, dopóki nie zabije tej najgorszej - Liry. Kobieta, którą znajduje na środku oceanu jest tą, której szuka, choć nie jest tego świadomy. Jak potoczą się losy tych dwojga? Czy którekolwiek dopnie swego? 

Na początku powiem, że jestem przerażona tym, jak dobra reklama może wpływać na popularność książki. Skusiłam się na BT z tą powieścią, ponieważ pomyślałam, że będzie to fajna zabawa, a do tego powód, by poczytać coś z zapomnianej przeze mnie fantastyki. Nie mogę powiedzieć, że całkowicie się zawiodłam, bo Pieśń Syreny miała swego rodzaju potencjał, ale nie został on wykorzystany. Chyba mam dość dobrych i szczęśliwych zakończeń.


Z dwójki głównych bohaterów, Eliana i Liry, bardziej podobała mi się postać Eliana. Był bardziej konsekwentnie poprowadzony niż Lira. Na samym początku określano ją jako najokrutniejszą z syren, po czym zabiła jednego księcia i zaczęły się jej, typowo ludzkie rozterki. Gdyby była tą najokrutniejszą, to nie wahałaby się zabić Eliana podczas ich pierwszego spotkania. Dużo okrutniejszą postacią była matka Liry, Królowa Mórz, która właściwie żyła swoją złością, karmiła się nią, jej złość i okrucieństwo było czymś najlepszym w jej życiu, nie mogła się bez tego obejść, okazywała je na każdym kroku, nawet wobec własnej córki. W przypadku Królowej Mórz przymiotnik "najokrutniejsza" jest strzałem w dziesiątkę, natomiast w przypadku Liry - strzałem w stopę. 

Pieśń Syreny to kolejna ciekawie zapowiadająca się historia fantasy, która po kilku rozdziałach została sprowadzona do typowej historyjki, której pełno na rynku wydawniczym. I nigdzie, ale to nigdzie nie zauważyłam czegoś, co można by nazwać "mrocznym thrillerem".

Fabuła powieści była intrygująca, akcja toczyła się bardzo szybko i tutaj to mi trochę przeszkadzało, ponieważ nie mogłam się wgryźć w tę książkę. Język autorki nie był słaby, ale rewelacji także nie było. Czasem dziwnie czytało mi się niektóre zdania. 

Podsumowując, powiem jedno - nie polecam. Ale jeżeli macie ochotę, przekonajcie się sami, jak średnia jest ta powieść. 

czwartek, 12 września 2019

POŁOŻNA. 3550 CUDÓW NARODZIN | JEANNETTE KALYTA

POŁOŻNA. 3550 CUDÓW NARODZIN | JEANNETTE KALYTA
Poród to cudowne wydarzenie, z którym ma do czynienia prawie każda kobieta od początku istnienia świata. Wiele kobiet boi się tego momentu, wiele rezygnuje przez to z posiadania dzieci. Inne wolą nie myśleć o samym porodzie, pokrzepiają się myślą o dziecku, które pojawi się na świecie. Każda jednak zasługuje na godne traktowanie podczas tego ważnego momentu w życiu.

Jeannette Kalyta jest położną, która pracuje w zawodzie od wielu, wielu lat. Chętnie dzieli się swoim doświadczeniem, prowadzi własną Szkołę Narodzin, w której edukuje na temat fizjologii ciąży, samego porodu oraz daje wskazówki, jak zajmować się noworodkiem po porodzie. Zjednała sobie ludzi swoim niebanalnym, rozsądnym podejściem, a także zmieniła realia polskich szpitali (chociaż nie wszystkich).

źródło: własne
Położna. 3550 cudów narodzin jest książką napisaną przez tą wspaniałą położną, która przyjęła około trzech tysięcy porodów w swojej karierze. W powieści przedstawia historie tych najtrudniejszych, tych, które zmieniły coś w jej życiu, w rozumowaniu, w podejściu do pacjentek. Opisuje te smutne i te weselsze historie, ale również pokazuje, jak sama przechodziła poród oraz jak kształtowała swoje życie za pomocą wyjazdów, medytacji, szkoleń, nowych doświadczeń.

Ostatnie dziesięciolecia XX wieku nie były zbyt przychylne dla rodzących. Kobiety, które znajdowały się w niezwykle ważnym momencie swojego życia niejednokrotnie były traktowane jak zwierzęta, albo i gorzej. Obelgi, krzyki, przywiązywanie nóg oraz leżąca pozycja do porodu to było na porządku dziennym w polskich szpitalach. Podobnie wyglądał pierwszy poród samej autorki, która wtedy była w trakcie studiów położniczych, a za kilka lat miała sama zająć się rodzącymi. To wtedy w głowie położnej narodził się pomysł, aby to wszystko zmienić. To w tamtym momencie, podczas swojego porodu, wiedziała, jak kobieta chce być traktowana, jak powinien wyglądać dzień przyjścia na świat najukochańszego dziecka. Dzień porodu młodej kobiety był jednocześnie pierwszym dniem jej życiowej misji.

Jennette Kalyta ma bardzo bogatą historię zawodową. Książka jest pełna fantastycznych opisów porodów domowych, gdzie położna jest jedynie małą pomocą, a wszystko odbywa się w atmosferze spokoju i bezgranicznej miłości. Historie traktują o tych szczęśliwych porodach, ale nie obędzie się bez bolesnych historii, które wywołują ogromny smutek w czytelniku. Ponadto są tam opisy akcji porodowych, których tempo i poziom adrenaliny prześciga nawet Szybkich i Wściekłych. Podczas czytania znajdowałam się w przeróżnych stanach - raz byłam uśmiechnięta od ucha do ucha i śmiałam się w głos z komicznych sytuacji, innym razem dziękowałam Bogu, że ja trafiłam na w miarę ludzkie położne i mój poród był ekspresowy, a jeszcze innym byłam na granicy płaczu, kiedy czytałam o tych tragiczniejszych wydarzeniach, wyrywających serce z czytelnika - dosłownie.

źródło: empik.com


Położna. 3550 cudów narodzin wywołała we mnie masę uczuć, ale nic nie przebije jednego - ogromny respekt, szacunek i podziw dla położnej, która ma w sobie tyle siły i zapału, a do tego nieskończone pokłady odwagi, by zmieniać świat i myślenie ludzi dla nas, kobiet rodzących. Do tego wszystkiego ma chęć, by ciągle zmieniać samą siebie, dokształcać się, szkolić, medytować, oswajać ze swoim wnętrzem.

Jeszcze jednym plusem jest to, że wszystko w tej książce jest świetnie wytłumaczone. Język, którym posługuje się położna jest dla zwykłego człowieka w pełni zrozumiały, a jeżeli coś pochodzi z porodówkowego slangu, zostaje nam wytłumaczone.

Uważam, że Położna. 3550 cudów narodzin jest warta przeczytania. Powinny poświęcić jej czas wszystkie kobiety zainteresowane tematem, zaciekawione zmianami, jakie zaszły w polskim położnictwie w ciągu tych kilkudziesięciu lat, oburzone zachowaniem położnych, na które trafiły, bo uwierzcie, z tej książki wynika, że zawsze mogło być gorzej. Polecam tę książkę wszystkim kobietom. Jeżeli należysz do tych, które jeszcze nie rodziły i bardzo boisz się tego momentu, sięgnij po nią po porodzie, ale sięgnij. Warto. Z całego serca polecam!
Copyright © 2016 Z e-BOOKIEM POD RĘKĘ , Blogger